Krzysztof Obłój

Chińskie firmy: jak stawić opór konserwatywnym tygrysom

Zrozumienie podstaw konkurencyjności chińskich firm i fenomenu tamtejszego rynku jest nie tylko wyzwaniem biznesowym, ale przede wszystkim – intelektualnym. Europejczykom trudno jest zrozumieć jak może działać rynek bez demokracji. Tymczasem Chiny stworzyły swój własny model rozwoju i konsekwentnie nie chcą wtłaczać go w ramy pojęciowe Zachodu – stąd na temat Chin tyle uproszczeń i potocznych, jednoznacznych opinii. Polskie firmy z zazdrością patrzą na sukcesy chińskich firm, ale niewiele mogą się od nich nauczyć - pisze prof. Krzysztof Obłój

Chińska mozaika społeczno-gospodarcza jest niezmiernie skomplikowana - nie tylko w sferze gospodarki, polityki czy społeczeństwa. Najtrudniejsze jest zrozumienie współdziałania tych elementów w ramach jednego systemu. W tym środowisku chińskie firmy mogą wykorzystać przynajmniej kilka rodzajów zasobów, które zdecydowały o ich obecnej pozycji. I mimo tego, że niemal każdy słyszał o legendarnie taniej sile roboczej z Delty Rzeki Perłowej, czy sukcesach w kopiowaniu rozwiązań z USA czy Europy, warto bliżej przyjrzeć się tym zjawiskom, by zrozumieć, skąd bierze się przewaga chińskich przedsiębiorców. Co decyduje o sile chińskiego biznesu?
 
Po pierwsze, arbitraż siły roboczej. Legendy o chińskich robotnikach, którzy pracują jak szaleni, nie są przesadzone. Mają do tego zresztą doskonałe warunki. W fabryce, którą odwiedzałem w południowej prowincji Guangzhou, zmiana zaczyna się o dziewiątej rano, a kończy o jedenastej wieczorem – z przerwą na obiad. Nie istnieje też urlop - przerwa wynosi sześć godzin w miesiącu, wolne są również święta państwowe (np. chiński Nowy Rok). Poza tym robotnicy-migranci z innych prowincji - akceptują niskie stawki i pracują cały czas. Mają doskonałą motywację - to za ich pieniądze często żyją całe rodziny, w odległych o tysiące kilometrów prowincjach. Robotnicy żyją pracą w przenośni i dosłownie: są skoszarowani przy fabryce, w budynku podobnym do bloku z wielkiej płyty. Jednocześnie zatrudnianie dodatkowych rąk do pracy nie jest problemem, bo chętni cały czas napływają do regionów, w których są fabryki. Tak tania siła robocza jest zasobem, do którego ma dostęp niewiele firm w innych częściach świata. To dlatego niskie koszty transportu wywołały realokację produkcji do Chin i państw słabiej rozwiniętych, a dziś powodują przeniesienie jej do Afryki.
 
Po drugie, transfer technologii. Sukces wielu chińskich biznesmenów oparty jest na przejęciu tej części produkcji i technologii, która jest uważana za przestarzałą w Europie czy USA. Właściciele firmy Galanz zbudowali jej potęgę w oparciu o produkcję kuchenek mikrofalowych. Chińczycy zaoferowali globalnym producentom AGD outsourcing produkcji - Galanz za pieniądze zarobione na tekstyliach przeniósł kilkanaście fabryk AGD z samej tylko Europy; firma porzuciła wtedy branżę tekstylną dla kuchenek mikrofalowych. Dziś produkuje także klimatyzatory i zapewne wkrótce doda do portfela produktów także panele słoneczne. Kryzys przyspieszył jeszcze proces przebranżowienia. Chińskie korporacje kupują firmy bądź marki, które miały problemy, ale dysponowały zaawansowanymi technologiami - tak było w branży IT czy motoryzacyjnej (np. amerykański Hummer trafił w ręce Sichuan Tengzhong Heavy Industrial Machinery). Zwiększa to zakres kopiowania i przetwarzania technologii.
 
Po trzecie, wsparcie naukowo-badawcze. Żeby transfer technologii mógł być dobrze wykorzystany, Chiny postawiły na naukę. Państwo Środka przeznacza co roku na edukację i badania nowych technologii ponad 3 proc. PKB. W ten sposób wspiera dziedziny, które mają być motorem rozwoju, m.in. nanotechnologie, energię słoneczną, fizykę atmosfery. Pekin stworzył swoisty łańcuch wsparcia rozwoju - zaczyna się od importu technologii, który jest wzmacniany badaniami na lokalnych uczelniach i skutkuje nowymi rozwiązaniami w firmach. Bodźce do pracy naukowej są realne, np. na uniwersytecie Sun Yat-sen w Guangzhou naukowcy mogą liczyć na nagrodę w wysokości 10 tys. dol. za opublikowanie artykułu w renomowanym czasopiśmie naukowym.
 
Po czwarte, wsparcie diaspory. Wsparcie Chińczyków z zagranicy to realne i niezmiernie ważne źródłem zarówno kapitału, jak i wiedzy. Na Uniwersytecie Sun Yat-sena, gdzie gościłem, raz w tygodniu odbywała się prelekcja amerykańskiego wykładowcy chińskiego pochodzenia. Chińska diaspora w Hong Kongu, na Tajwanie, w Malezji i innych państwach Azji, USA i Europie ma do dyspozycji ogromne zasoby, które wspierają rozwój Chin. Pekin korzysta z tego zasobu inteligentnie i pragmatycznie, zachęcając do inwestycji, wizyt naukowych etc.
 
Po piąte, budowa klastrów w łańcuchu dostaw. Wraz z powołaniem kilkuset specjalnych stref ekonomicznych, powstały w Chinach klastry zaopatrzeniowe. To kompleksy współdziałających i zaopatrujących się przedsiębiorstw, które otaczają znaczne firmy produkcyjne. Klastry tworzą sieci mniejszych przedsiębiorstw, wzajemnie między sobą powiązanych. Są one odpowiednikiem Doliny Lotniczej w Rzeszowie, ale w Chinach tworzą je tysiące firm. Dzięki dzieleniu się informacjami, mogą poprawiać procesy i technologie. To sieć kapitałowa i intelektualna, która rozwija się nie tylko dzięki własnemu potencjałowi, ale również wsparciu rządowemu.
 
Po szóste, sterowanie wzrostem. Chiny dbają, by tak kierować rozwojem, aby nie hamowały go niewygodne instytucje. Dlatego np. niechętnie przystają na propozycje Zachodu odnośnie np. egzekucji ochrony praw własności intelektualnej. Masowe produkowanie podróbek pod marką Gucci dziś się już w Chinach nie opłaca, bo zadbały o to władze, ale te same władze nie ścigają zawzięcie firm, które kopiują znaki towarowe na potrzeby produkcji na bazary. To podejście, polegające na wolnym budowaniu instytucji, pozwala nie hamować potencjału rozwoju firm.
Żadne współczesne państwo nie stworzyło podobnych warunków wzrostu gospodarczego jak Chiny, a połączenie opisanych wyżej elementów sprawi, że Chińczycy są na dobrej drodze, by stworzyć w ciągu najbliższych dwóch dekad przedsiębiorstwa, których przewaga będzie oparta na zaawansowanych technologiach. Już dziś chińskie firmy specjalizują się np. w mikroprocesorach do wyświetlaczy w telefonach komórkowych i monitorach komputerów. Kolejnym krokiem będą już własne osiągnięcia, np. ulepszona technologia paneli słonecznych.
 
Jak przedsiębiorca i menedżer powinien myśleć o Chinach? Czytaj w magazynie THINKTANK
Zapraszamy do zamówienia prenumeraty!