Menedżerowie, którzy nigdy nie doświadczyli trudnych chwil i mają za sobą wyłącznie pasmo sukcesów mogą być paradoksalnie problemem.

Strzeż się menedżerów, którzy nie byli w kłopotach!

Uwaga: prawdopodobnie masz w swojej firmie tykającą bombę. To menedżerowie, którzy nie przeszli nigdy przez kryzys. Problem jest powszechny: w niemal wszystkich polskich firmach są menedżerowie w wieku 27-35 lat, którzy nie poznali emocji związanych poważnym zawodowym lub osobistym kryzysem.

Menedżerowie - „gwiazdy” z dobrych czasów - sprawdzili się, gdy trzeba było szybko podbijać rynek i stymulować pracowników do bardziej wytężonej pracy. Dziś ich model mentalny może nie dopuszczać miejsca na trudną sytuację i zły scenariusz, a ambicje - przeszkadzać we właściwym rozwiązaniu problemów.
 

Mogą zwlekać z podejmowaniem trudnych decyzji i ich przekazywaniem. Mogą być nadmiernie optymistyczni, pozbawieni poczucia, że potrzebne są szybkie zmiany. Możliwe, że nie potrafią prowadzić trudnych rozmów albo wpadli w paraliż decyzyjny. A to znaczy, że mogą podjąć błędne decyzje. Pod wpływem lęku każdy z menedżerów bez doświadczeń kryzysowych ma szanse stać się ofiarą „syndromu Czerwonej Królowej” (aktywna inercja i coraz szybszy bieg, by stać w miejscu) lub „syndromu gotowanej żaby” (nie dostrzegają, gdy woda wokół nich podgrzewa się coraz bardziej).

Co robić? Po pierwsze, dyskretnie zidentyfikować takich ludzi, a po drugie, pomóc im radzić sobie z emocjami:
•    pomocne będzie szkolenie dla menedżerów z generacji „przedkryzysowej” i omówienie, jak w przeszłości firma i jej szefowie przechodzili przez kryzys, co czuli, jakie mieli dylematy;
•    wewnętrzny coaching lub mentoring pozwoli takiemu menedżerowi zrozumieć, co się z nim dzieje, jakie emocje przeżywa i jak może sobie z nimi poradzić, a także co się dzieje z jego zespołem i jakie emocje przeżywa;
•    można udzielić mu także wsparcia w postaci dokooptowania menedżera z doświadczeniem w kryzysie, zaangażowania w zespół, który tworzą też osoby stabilniej reagujące na sytuację kryzysową.

Ostatnie rozwiązanie to zwolnienie takiego menedżera - ma to sens, gdy sprawy zabrnęły za daleko i zespół nie widzi już szans na współpracę z przełożonym, którego zniszczył brak doświadczenia. Ale wtedy warto jasno powiedzieć, jakie błędy popełnił. Najważniejsze, by nie pozostawić teraz menedżerów mających problemy z kryzysem samym sobie: mogą poczynić nieprawdopodobne szkody, demotywując swoich pracowników i intuicyjnie źle działając.
 

Więcej trendów w najnowszym numerze magazynu THINKTANK - zapraszamy do zamówienia prenumeraty.